
Wyobraź sobie, że dostajesz propozycję współpracy, o której zawsze marzyłaś/-eś. Szansa, która może zmienić wszystko.
Jednak zamiast ekscytacji w głowie rozbrzmiewa głos: „Nie jestem wystarczająca/y”.
Znasz to uczucie?
Moja klientka Ania ( imię zmienione) siedzi przy biurku.
Jej ręce lekko drżą. Przed nią leży propozycja nowego kontraktu i co się z tym wiąże, więcej zleceń i brama do rozwoju firmy. Czyta ponownie pierwsze zdanie, kolejne i…. odkłada dokument na bok.
“Jeszcze się przygotuję. Jeszcze nie teraz… “ – myśli
A w praktyce “nie teraz” często oznacza “nigdy”.
Czy kiedykolwiek miałaś/miałeś podobnie?
Ania prowadzi firmę od 10 lat. Budowała ją z pasją, wytrwałością, talentem. Jej celem było rozwinięcie biznesu.
Jednak, gdy pojawiła się wielka szansa pojawiało się zwątpienie.
Nie chodziło o brak wiedzy czy doświadczenia.
To był głos w głowie, który mówił: „To co mam, to wszystko co mogę osiągnąć na więcej jestem niewystarczająca”.
Nagle świat staje się mniejszy, a cele odległe, a wręcz nieosiągalne.
Ania pojawiła się u mnie gdy poczuła, że jej blokada jest zbyt wielka i nie poradzi sobie sama. Stała w miejscu jak sparaliżowana.
Widząc to, zadałam jej jedno pytanie: „Kto Ci powiedział, że nie jesteś wystarczająca?”
Podczas jednej z sesji Ania wróciła do miejsc, które nosiła w sobie przez całe życie, choć dawno o nich nie myślała świadomie.
Zobaczyła siebie jako małą dziewczynkę, stojącą z zeszytem w dłoni, z nadzieją w oczach. I usłyszała ten ton. Surowy, zimny, wymagający. To był głos matki.
Nie krzyk, nie przemoc coś znacznie trudniejszego do uchwycenia. Wieczne niezadowolenie, ciche zawiedzenie, porównania, które wbijały się głębiej niż jakiekolwiek słowa.
„Mogłaś się bardziej postarać.”
„Tym razem znowu nie do końca.”
„Dlaczego nie tak, jak inni?”
To właśnie ten głos, powtarzany latami, ułożył się w jej głowie jak ścieżka po której biegła całe życie, próbując zasłużyć, udowodnić, dorównać.
Podczas sesji Ania zobaczyła to jasno: ten głos, ten ciężar, to nie była ona. To była historia, którą nosiła, ale która nie była jej prawdą.
W tej chwili coś w niej puściło. Z bólem, ale i ulgą, jakby otworzyły się drzwi zardzewiałej klatki. Odpuściła.
I nie muszę mówić, jak głęboka była to ulga.
Z każdą kolejną sesją zyskiwała nową pewność siebie, odkrywała nowe pokłady wiary i pełną akceptację siebie, zauważając, że ma wszystko, czego potrzebuje, by osiągnąć więcej.
W rezultacie Ania podpisała kontrakt. Każdego dnia podejmuje decyzje bez wątpliwości i nadmiernego analizowania.
Ania wierzy w siebie i swoje możliwości. Wie, że jest wystarczająca, dokładnie taka, jaka jest.. Teraz wie, że może wszystko, na co się zdecyduje.
Niezależnie od tego, co ktoś kiedyś Ci powiedział, możesz świadomie realizować swoje cele, spełniać marzenia i niezależnie zarządzać swoim życie.
Czy pozwalasz, by przeszłość wciąż trzymała Cię w miejscu, gdzie nie możesz rozwinąć skrzydeł?