
Ten głos potrafi być cichy, ale uderza w samo sedno. Podważa Twoje kompetencje, nawet gdy inni mówią: „Jesteś idealna do tej roli”. Chcesz iść dalej, ale pojawia się paraliżująca fala wątpliwości, które blokują Twoją działanie.
Też tak masz?
Podobnie miała moja klientka Joanna ( imię zmienione) pracowała w dużej firmie z sektora finansowego na kierowniczym stanowisku. Pojawiła się przed nią możliwość awansu, wszyscy dookoła mówili: “Jesteś idealna na to stanowisko”.
Wszyscy… poza nią samą.
Zamiast się cieszyć coraz częściej słyszała głos ograniczeń i zwątpienia. Czuła, jak z każdym takim szeptem coś w niej się kurczy, jakby traciła grunt pod nogami. Niepokój ściskał ją w żołądku, a myśli zapętlały się w niekończącej się analizie. Joanna zaczęła unikać rozmów o nowej roli, przeciągała decyzję, analizowała wszystko na sto sposobów. Zamiast myśleć „jestem gotowa”, słyszała tylko “nie nadajesz się”.
To był głos wewnętrznego krytyka znany i toksyczny. Pojawiał się zawsze, gdy miała zrobić coś nowego. Zamiast ją wspierać – sabotował. To nie brak umiejętności ją powstrzymywał, tylko stare przekonania, że nie uda się i lepiej nie ryzykować.
Joanna przyszła do mnie, kiedy już naprawdę nie dawała rady i nie wiedziała, jak poradzić sobie z tą wewnętrzną blokadą. W jej oczach była mieszanina zmęczenia, zwątpienia jakby przyznanie się do słabości było porażką. Powiedziała cicho: „Wszystko we mnie mówi mi: wycofaj się, nie dasz rady, a ja nie wiem, jak mam to przeskoczyć.”
To nie był zwykły moment zwątpienia. To było głębokie i bolesne utknięcie takie, z którego trudno wyjść samemu.
Uświadomiłam Joannie, że ten głos to jej część, która powstała gdzieś kiedyś – może w dzieciństwie, może w szkole, w momencie, kiedy musiała się chronić przed oceną, porażką. Ten wewnętrzny krytyk nie pojawił się bez powodu. Miał ją „chronić”, ale z czasem zamiast wspierać, zaczął sabotować wszystko, co dawało jej szansę na rozwój. Pracowałyśmy nad jej wewnętrznymi przekonaniami, głównie nad tym głosem, który przez lata mówił jej: „nie dasz rady”, „nie idź dalej”.
Po jednej z sesji powiedziała:
„Czułam, że jestem zablokowana teraz w końcu wiem jak ruszyć do przodu”
Z czasem Joanna zamiast automatycznie się wycofywać, zaczęła odzyskiwać kontrolę nad swoimi decyzjami. Małymi krokami budowała nową relację ze sobą, taką, w której pojawiło się więcej zaufania, łagodności i odwagi.
Efekt?
Joanna Przyjęła propozycję awansu i poprowadziła pierwsze spotkanie z kluczowym klientem.
Nauczyła się oddzielać głos krytyka od prawdy o sobie i poczuła, że w końcu może sobie ufać. Zaczęła odważniej podejmować decyzję.
Dopiero kiedy uświadomisz sobie, że to głos wewnętrznego krytyka jest przeszkodą odzyskasz pewność siebie i dokonasz zmiany, która naprawdę Ci służy.
A przed jaką zmianą powstrzymywał Cię ostatnio Twój wewnętrzny krytyk?